00:01:10:Tumaczenie - elfkaa, Nashirah
00:01:12:Kady zgodzi si, e Bg nas stworzy.
00:01:17:I przebywa w kadym.
00:01:21:Ale czasami wybiera|jednego z nas.
00:01:26:I sprawia, e jest on zupenie inny|od reszty.
00:02:36:Zdarzay si ju przypadki
00:02:39:wyrniajcych si jednostek
00:02:41:Kady wiek jest wiadkiem|takiej osoby.
00:02:45:Ktra, bdc jak reszta,|jest jednak od niej rna.
00:02:52:Dlaczego Bg wybiera tylko jedn osob?
00:02:56:Moe, by da zna o sobie.
00:03:00:A moe dla zrealizowania specjalnego planu.
00:03:05:Jaki by cel..
00:03:07:w uczynieniu Tejasa Rastogi innym od reszty?
00:03:12:I czy w ogle by?
00:03:14:Moglibymy znale odpowied.
00:03:19:Ale zamiast odgadywa|Boskie intencje,
00:03:21:istota ludzka zawsze rzuca|Mu wyzwanie.
00:03:25:Ludzki umys.
00:03:29:Potrzebuj ludzkiego umysu|dla moich eksperymentw.
00:03:33:Eksperymenty na zwierztach|s ju bezskuteczne.
00:03:36:To strata czasu.
00:03:37:Przez ostatnie pitnacie lat
00:03:39:eksperymentowaem|na mzgach zwierzt.
00:03:41:Znam kady ich sekret.
00:03:45:Ale teraz... teraz...
00:03:47:Teraz chc istoty ludzkiej.
00:03:51:Sir, w czym problem?
00:03:53:Problem? Problemem jest|prawo twojego kraju.
00:03:59:Nie pozwala nam eksperymentowa|na ywych istotach ludzkich.
00:04:03:Ale... Ja na pewno bd eksperymentowa|na ywej istocie ludzkiej.
00:04:09:Sir, przyby pan z Kaliforni.
00:04:11:Zainwestowa tysice rupii
00:04:12:i zbudowa to wielkie laboratorium.
00:04:14:Jaki bdzie poytek|z tych bada?
00:04:17:Jak na nich skorzystamy?
00:04:19:Stworzymy swoje miejsce. W historii.|Pienidzmi i si.
00:04:26:Czy potrafisz wyobrazi sobie wiat,
00:04:27:gdzie nikt nie cierpi|na chorob Parkinsona.
00:04:36:Nie ma epilepsji.|Nie ma chorb psychicznych.
00:04:40:Nie ma choroby Alzheimera.
00:04:44:wiat, w ktrym... moliwa jest|kontrola nad ludzkim umysem.
00:04:50:Cakowita kontrola.
00:04:57:Dostarcz mi czowieka.
00:05:03:Ale sir, gdzie go znajd?
00:05:04:Kup go. Kup go.
00:05:08:W twoim kraju wszystko mona kupi.
00:05:12:ycie... a nawet mier.|Teraz id i znajd mi go.
00:05:32:Skd si wzi ten deszcz?
00:05:34:Jeeli jest deszcz... |bd kopoty.
00:05:37:Ubrania si zamocz.
00:06:01:Witam, sir.
00:06:04:Przesun si! Przesun si! Dalej!
00:06:10:Sir, Dr Kothari to sprawdzi.|Powodem by atak serca.
00:06:14:Bdziemy musieli zebra|zawiadczenia z jego kliniki.
00:06:17:Ale sir, myl, e co tu nie gra.
00:06:19:Co masz na myli?
00:06:22:Sir... widzi pan|dach tego domu?
00:06:26:Widziaem wiele takich piorunochronw|na wielkich budynkach w Mumbaju.
00:06:31:Zakadaj to, eby w razie gdyby|piorun uderzy
00:06:33:mogo go zapa|i zniszczy.
00:06:36:Ten budynek nie jest wcale|taki duy. A ma tyle piorunochronw..
00:06:42:I sir.. One wiec.
00:06:51:Sir, moe pan powiedzie, dlaczego?
00:06:53:Mhatre, jeste tu od|dwch godzin.
00:06:56:Jeli ty nie potrafisz udzieli odpowiedzi,|jak ja mog to zrobi?
00:07:30:Ten dom i wszystko tutaj|jest bardzo tajemnicze.
00:07:34:Ciemne zasony, stary jak wiat telewizor.
00:07:37:Diabli wiedz,|czy jest tutaj telefon czy nie.
00:07:39:Nie ma, sir.
00:07:40:Wszdzie jest ciemno.|To takie dziwne miejsce.
00:07:44:Ma pan racj, sir. Ma pan racj.
00:07:47:Sir, uwaam, e ten czowiek, ktry umar|musi by kim w rodzaju Tantrika.
00:07:53:Przyzywa duchy, sir.
00:07:57:Ssiedzi mwi, e|w nocy czsto
00:08:00:syszeli kogo|chodzcego po tej okolicy.
00:08:05:A tylko duchy wcz si|po nocy, sir.
00:08:09:Mhatre.|- Tak, sir.
00:08:10:Kiedy przestaniesz dochodzi|do tak bezuytecznych wnioskw?
00:08:14:Dowiedz si, czy Hemant Rastogi|ma jakiego spadkobierc lub rodzin.
00:08:18:Sir... Ju si dowiedziaem.|Nie ma.
00:08:23:Ssiedzi mwi, e|od dawna nie widzieli nikogo,
00:08:25:kto odwiedziby ten dom.
00:08:28:Ten czowiek mieszka tu sam.
00:08:29:I raczej nie udziela si towarzysko.
00:08:37:By dyrektorem|w jakim college'u.
00:08:39:I 17 - 18 lat temu dobrowolnie
00:08:40:przeszed na emerytur.
00:08:46:Ale przecie musi mie jak rodzin.|Nawet bardzo dalek.
00:08:50:Sir, na dzie dzisiejszy nie ma nikogo.
00:08:52:Zgadza si, by chopiec.
00:08:54:Ale nikt go nie widzia|przez ostatnie 17 - 18 lat.
00:08:58:Moe umar.
00:09:20:Moe yje.
00:09:24:Sir, mog i do domu?
00:09:26:Sir, musz jeszcze zebra te|zawiadczenia.
00:09:28:Sir, mog i?|- Dlaczego? Boisz si, Mhatre?
00:09:31:Pjd ju, sir.|- Dobrze, id.
00:09:53:Witaj, wujku.
00:09:54:Witaj, Purva.
00:09:56:Kochanie, ciesz si, e przysza.
00:09:58:Wiesz przecie, e tata|nie opuszcza centrum.
00:10:01:Dlatego ci wezwaem.
00:10:03:Nie przeszkadzabym mu,
00:10:05:gdyby sprawa nie bya wyjtkowa.
00:10:06:Tata mi powiedzia.
00:10:08:Purva, tutaj jest chopak.
00:10:12:Kiedy go zobaczysz, kiedy go|spotkasz... moesz przey szok.
00:10:18:Potrafisz sobie wyobrazi?
00:10:19:Przez ostatnie kilkanacie lat|nie wychodzi z domu.
00:10:25:Myl, e jest tajemnic,|ktr ukrywali mieszkacy tego domu
00:10:30:Tajemnic?|- Tak, tajemnic.
00:10:35:Dzi rano zmar waciciel|tego domu.
00:10:39:Ssiedzi nas zawiadomili.
00:10:42:Kiedy tu przyszlimy,|znalelimy chopaka
00:10:44:w piwnicy.
00:10:48:Ale on nie chce mwi,|ani wyj na zewntrz.
00:10:52:Prbowaem z nim rozmawia.
00:10:56:Ale chyba boi si|mnie albo mojego munduru.
00:11:01:Moe ty by sprbowaa? Moe|tobie co powie.
00:12:00:Witaj. Jestem Purva Rana.
00:12:03:Przyjechaam z daleka,|eby si z tob zaprzyjani.
00:12:07:Co o tym mylisz?
00:12:11:Myl, e uprzejm form|zaprzyjanienia si z kim
00:12:13:jest podanie sobie rki.
00:12:16:Mam racj?
00:12:42:Tejas... Tejas Rastogi.
00:13:02:By moim ojcem.
00:13:06:Nie mogem zrobi nic...|dla mojego ojca.
00:13:18:Jeste tu od rana?
00:13:21:Nie, od osiemnastu lat.
00:13:25:Poniewa moje oczy nie mog wytrzyma|blasku soca ani jasnych wiate.
00:13:31:Tejas! Co si stao?!|Poka mi!
00:13:32:Przesta! Co si stao?!
00:13:35:Otwrz oczy, synu!|Otwrz oczy!
00:13:37:Otwrz oczy! Prosz!|Otwrz oczy!
00:13:52:Przesun si! Przesun! Przesun si!
00:13:59:Doktorze, prosz spojrze, co stao| si mojemu synowi!
00:14:02:Co si stao?
00:14:03:Jego oczy nagle zrobiy si czerwone.
00:14:05:Niech si pan nie martwi. Zbadam to.
00:14:08:Doktorze, jego oczy robiy|si czerwone ju przedtem.
00:14:12:Ale to pierwszy raz|kiedy zrobiy si a tak czerwone.
00:14:15:Otwrz oczy, kochanie.|Otwrz oczy.
00:14:17:Otwrz oczy, Tejas.
00:14:18:Otwrz oczy. W przeciwnym razie jak|uda mi si je zbada?
00:14:21:wiato!|- Zamknijcie okna.
00:14:23:Zamknlimy okna.|Teraz otwrz oczy.
00:14:32:Jego oczy s normalne.
00:14:35:Myl, e nie moe wytrzyma|wiata sonecznego.
00:14:40:To, co powiedzia doktor,|bardzo przestraszyo Hemanta.
00:15:01:Poza tym tata mawia, e
00:15:04:jeli wyjd na zewntrz,|to moe by niebezpieczne dla mnie i innych.
00:15:09:Niebezpieczne? Dlaczego?
00:15:34:Tejas! Zostaw go, Tejas!
00:15:54:Czy dziecko dotkno|gniazdka?
00:15:56:Co...
00:16:00:Gdyby cho troch si spni..
00:16:02:mgby umrze.
00:16:07:Czy ju wszystko w porzdku?
00:16:11:Musi zosta w szpitalu.
00:16:16:Wypisz kart i zatrzymamy go na obserwacji.
00:16:20:Dr Mathur...|Prosz przyj do...
00:16:23:Panie Rastogi, dzisiaj|to dziecko przeyo.
00:16:27:Ale w przyszoci|to moe by niebezpieczne.
00:16:31:Od tej pory prosz uwaa.
00:16:34:Po tym wypadku Hemant Rastogi|podj dezycj,
00:16:37:e nie pozwoli Tejasowi|wychodzi z domu
00:16:42:ani spotyka si z kimkolwiek.
00:16:44:To bya decyzja|bardzo przeraonego ojca.
00:16:47:I syn akceptowa to w milczeniu.
00:16:58:To serce byo przeraone.
00:17:05:Bg wie, dlaczego.
00:17:11:Znalazem towarzysza.
00:17:18:By zdenerwowany. W tym tumie.
00:17:24:Samotny... Samotny...
00:17:31:Od tego czasu|zacz wdrowa.
00:17:34:Ostronie podchodzc|do otaczajcego go wiata.
00:17:38:Odnalaz przeznaczenie...|po przebyciu ciernistej drogi.
00:17:45:Nie bdzie drugiego takiego.
00:17:51:Jest odmienny.
00:17:55:Jest inny od reszty.
00:17:58:Jest inny od reszty.
00:18:02:Wiek, w ktrym koczy si dziecistwo
00:18:05:a zaczyna modo |i czowiek uczy si ycia,
00:18:09:rozumienia dobra i za,
00:18:14:i manipulowania rzeczami..
00:18:20:...przez cay ten czas|ten chopak by zamknity w domu.
00:18:25:Teraz, po spotkaniu ludzi|- jak si zachowa?
00:18:29:I jak zachowaj si ludzie,|kiedy go zobacz?
00:18:31:Nie wiem. Moe potrzebowa twojej|pomocy, by zmierzy si ze wiatem.
00:18:37:Rozumiem, wujku.
00:18:41:Nie tylko musimy si nim opiekowa,
00:18:43:ale take chroni go.
00:18:47:Bdziemy musieli go chroni.
00:19:05:Ojciec zwyk mawia, e pewnego dnia|go tu zabraknie.
00:19:09:I bd musia omieli si wyj.
00:19:13:Bd musia zmierzy si ze wiatem.
00:19:16:Mia racj.
00:19:18:Powd, dla|ktrego obdarowano nas yciem..
00:19:21:to nie spdzi je w samotnoci.
00:19:26:Te ksiki nale do twojego ojca?
00:19:28:Nie, s moje.
00:19:32:Jak dotd, te ksiki|czyy mnie z prawdziwym yciem.
00:20:07:Przeczytae je wszystkie?
00:20:12:Pamitam kad stron i kade sowo.
00:20:14:Jest inny od reszty.
00:20:20:Jest inny od reszty.
00:20:23:Tejas, dotychczas znae ycie tylko|z ksiek.
00:20:27:Teraz w naszym centrum|bdziesz mia szans
00:20:28:pozna i je zrozumie.
00:20:34:Gotowy?
00:21:05:Ruszajmy. Chod.
00:21:24:Usid w samochodzie. Zaraz przyjd.
00:21:37:Wyjedam, wujku.
00:21:42:Purva, Bg zawsze wybiera|kogo do dobrej pracy.
00:21:48:I ciesz si, e wybra|ciebie do opieki nad tym chopcem.
00:21:57:Wszystkiego dobrego.|- Dzikuj.
00:22:53:Radio nie bdzie dziaao.
00:22:56:Kiedy jestem w pobliu, radio|i telewizja nie dziaaj.
00:22:59:Dlaczego?
00:23:01:Sama do tego dojdziesz,|jeli spdzisz ze mn troch czasu.
00:23:27:Tejas, we to.
00:23:34:Dzikuj.|- Wygldasz przystojnie.
00:23:37:Czy moemy si na chwil zatrzyma?|- Pewnie. Mam hamulec w samochodzie.
00:23:45:Pewnego dnia chwile|samotnoci.
00:23:51:Okres rozki...|skoczyy si.
00:23:57:Dlaczego gosy milcz?
00:24:04:Tylko Bg wie, jaki sekret jest ukryty.
00:24:11:Serce zostao osamotnione.
00:24:14:Po wyjciu z ciemnoci.
00:24:18:wiato pokonaa|mury.
00:24:25:Nigdy nie widziaem|takiego wiata.
00:24:33:Inny od reszty.
00:24:38:Inny od reszty.
00:24:42:Inny od reszty.
00:24:45:Inny od reszty.
00:25:59:Przepraszam.
00:26:02:Moe nie powinnam tu przychodzi.|Jak to zrobie?
00:26:08:Co?|- To?
00:26:16:Widziaam ludzi, ktrzy|biegali za motylami.
00:26:19:Nawet ja za nimi biegaam,|kiedy byam maa.
00:26:22:Ale nigdy nie mogam adnego zapa.
00:26:25:A nawet jeliby mi si|to udao
00:26:26:to po otwarciu doni,|uciekby tak szybko|jak to tylko moliwe.
00:26:29:Ale widzc ci dzisiaj, czuam si|jakby si z nimi komunikowa.
00:26:37:Jakby do ciebie mwiy.|Jak to zrobie?
00:26:43:Moe dlatego, e|nie uwaaj mnie za innego od nich.
00:26:47:Tak jak ja nie uwaam|ich za rnych ode mnie.
00:26:50:Dzi w tym jasnym wietle...
00:26:53:Czuj si nawet|jakbym by ich czci.
00:26:56:One wszystkie mwi co do mnie.
00:27:01:A ty si tak nie czujesz?
00:27:04:Nie.
00:27:06:Wic moe jeste jak|ci ludzie, ktrzy wycigaj
00:27:10:swoje rce w stron gwiazd,|ale nie widz
00:27:14:kwiatw na ziemi,|tak blisko nich.
00:27:20:Chodmy.
00:27:29:Tejas!
00:28:23:Sohail!
00:28:27:Jak byo?
00:28:29:No dalej! Powodzenia nastpnym razem.
00:28:31:Wic... pokonano ci, nie?
00:28:34:wietnie!
00:28:37:Tejas, oni si tylko tacy wydaj.
00:28:40:Potrenujmy go!
00:28:43:Ale zupenie jak ty... s sami,|boj si.
00:28:51:John-bhai.|- Co?
00:28:53:Popatrz, pani przysza z jakim ysolem.
00:28:57:Dalej! Chodmy.
00:29:05:Dzie dobry, madame.
00:29:10:Mama otworzya to centrum|par lat temu.
00:29:13:Pocztkowo by to|sierociniec.
00:29:15:Teraz jest to take|centrum rehabilitacji.
00:29:17:S tu te osoby, ktre
00:29:20:niewiadomie popeniy jakie przestpstwo.
00:29:23:Staj si tutaj|lepszymi ludmi.
00:29:26:Maj lekcje, ucz si rzemiosa.
00:29:30:Pniej dostaj prac u nas.
00:29:33:Po tym, jak mama zachorowaa,|stao si misj mojego ojca.
00:29:39:I moim yciem.
00:29:44:To twj pokj.
00:30:11:To twj mundurek.|- Mundurek?
00:30:15:Tak. W go i przygotuj si.
00:30:17:Spotkamy si ponownie jutro.
00:30:36:Gotowy?
00:30:38:Jestem gotowy od 7.
00:30:42:Dobrze ci si spao?
00:30:44:Tak. Ale tylko przez chwil.
00:30:46:Mam co dla ciebie.|- Co?
00:30:50:Soczewki.
00:30:52:Oczy nie bd ci bole,|jeli bdziesz je nosi.
00:30:55:I bdziesz mg wychodzi|nawet na ostre soce.
00:31:02:Dzikuj.|- Nie ma za co.
00:31:04:Dajcie mi niadanie!
00:31:06:No dalej!|- Chodmy!
00:31:08:Chod tutaj!
00:31:09:Patrzcie, ten ysy go idzie|z pani! Spjrzcie!
00:31:15:Przyjaciele.
00:31:18:To jest Tejas. Nowy czonek|naszego centrum. Naszej rodziny.
00:31:23:Mam nadziej, e wszyscy|si z nim zaprzyjanicie.
00:31:26:I nie dacie panu Rana|ani mnie powodu do skarenia si.
00:31:31:Tejas, twoi nowi przyjaciele.
00:31:52:Dlaczego gadasz! Suchaj tego,|co mwi!
00:31:55:Suchaj mnie, powiedziaem!
00:32:00:Usid tutaj!
00:32:02:Bdzie szed i jad.
00:32:10:Wychodz.
00:32:51:Co jest? Pani kazaa si nam|zaprzyjani z tob....
00:32:57:Zaprzyjani si z tob! A ty nawet|nie zwracasz na nas uwagi.
00:33:03:Jesz sobie sam.
00:33:05:Widziaem w yciu|wielu ysych ludzi.
00:33:08:Ale tak ysego jak on|widze po raz pierwszy.
00:33:10:Nie ma wosw na gowie.
00:33:12:Ani nawet na rkach.
00:33:17:Tylko skra|na caym ciele.
00:33:21:Hej! Pochodzisz z Japonii?
00:33:24:Z miejsca, ktre zbombardowali Amerykanie.
00:33:28:Hej, Akbar.|- Tak.
00:33:29:Nie drczcie naszego bohatera.|Nie drczcie go.
00:33:33:Nie widzicie, jaki jest godny?
00:33:35:Ale mamy tu pewn zasad.
00:33:37:Ktokolwiek przychodzi tu je|pierwszy raz,
00:33:40:zanim woy yk|do ust,
00:33:43:musi j najpierw zaoy...|na nos.
00:33:49:Nie zrozumiae, prawda?
00:33:50:Akbar.|- Tak, bhai.
00:33:52:We i poka mu o co chodzi.
00:34:05:Popatrz.
00:34:11:A teraz zrb to samo. No dalej! Zaczynaj!
00:34:16:A teraz spjrz na to!
00:34:19:I posuchaj... jeli nie|zaoysz yki na nos,
00:34:23:zmusz ci do woenia|jej...gdzie indziej.
00:34:29:No dalej!
00:37:00:Nie przestraszysz mnie..
00:37:05:Pokazuj te sztuczki|komu innemu. Zrozumiae?!
00:37:09:Nie igraj ze mn!
00:37:32:Tak!|- Tak!
00:37:43:Cisza! Cisza!
00:38:19:Ty.
00:38:21:Jak si nazywasz?
00:38:22:'Takla Topi' (ysy czerep).
00:38:27:Tejas Rastogi.
00:38:28:Jakie masz|wyksztacenie?
00:38:30:Nie chodzi do szkoy.
00:38:33:Cisza! Cisza!
00:38:34:Nigdy nie chodziem do adnej szkoy.
00:38:40:aden problem. Dzisiaj jest lekcja GK.|Sprbuj si czego nauczy.
00:38:47:Dobrze, chopcy. Zaczynajmy.
00:38:52:Jakie drzewo nie jest zrobione z drewna?
00:39:03:Drzewo bananowca.
00:39:04:Bardzo dobrze!
00:39:06:Powiedz mi. Ile procent wody|na ziemi nadaje si do picia?
00:39:10:97% wody jest w oceanach.
00:39:13:Z pozostaych, 3% wody,| 20% to ld,
00:39:15:a tylko 10% jest zdatne do picia.
00:39:19:Wiesz wszystko.
00:39:21:Ale mwie, e nigdy|nie chodzie do adnej szkoy.
00:39:24:Kamiesz?
00:39:26:Nie kami, prosz pana.
00:39:28:W takim razie skd|masz tyle informacji?
00:39:31:Z ksiek.
00:39:33:Rozumiem! Przeczytae wiele ksiek?
00:39:37:Jak duo byem w stanie|przeczyta kadego dnia, 18 godzin...
00:39:39:...przez 18 lat... tyle|przeczytaem.
00:39:44:Rozumiem! Podaj mi odlego|Soca od Ziemi.
00:39:53:1946 lakh kilometrw. Merkury|579. Wenus 1082.
00:39:59:Mars 2217. Jupiter 7783.|Saturn 14270.
00:40:06:Uran 28696. Neptun 44966.
00:40:12:I Pluton, 51 000 lakh kilometrw|od Soca.
00:40:51:Tak! Masz racj!
00:40:53:Przyby nasz bohater!
00:40:56:No dalej!
00:41:01:Jak si macie, przyjaciele?
00:41:03:Lepiej z nim nie zadziera.|- Dlaczego?
00:41:06:On jest bardzo inteligentny,|ten ysy!
00:41:09:Dzisiaj sprawi, e pan Gupta zaniemwi!
00:41:11:Co ty mwisz?!|- Tak.
00:41:13:Wzi swoj ksik|i wyszed z klasy.
00:41:14:Co mu powiedziae? Powiedz mi.|- Powiedz mi.
00:41:16:Jestemy twoimi przyjacimi, nie?
00:41:17:Powiedz nam!|- Powiedz nam!
00:41:19:Powiedz nam! Powiedz nam!
00:41:22:Pan Khurana go wzywa. Chod.
00:41:26:Akbar.|- Tak.
00:41:28:Pan Rana nie spotyka si z nikim.
00:41:29:Wic dlaczego chce|spotka si z tym ysym?
00:41:59:Nazywam si Pushkar Rana.
00:42:07:Tejas. Tejas Rastogi.
00:42:33:Usid.
00:42:39:Usiowae zrobi wraenie|na chopcach
00:42:42:pokazujc im sztuczki?
00:42:44:Nie usiowaem.
00:42:48:Widzisz Tejas, nasze centrum jest|domem dla tych ludzi,
00:42:53:ktrzy s z dala od swoich|domw z jakich powodw.
00:42:57:Sir, dom jest domem.
00:42:59:Kade miejsce moe by jak dom,| ale nigdy nim nie zostanie.
00:43:02:Co si wczoraj stao?
00:43:05:Dlaczego profesor Gupta|opuci klas?
00:43:07:Nie wiem.
00:43:09:Ale on twierdzi, e zniewaye go|na oczach wszystkich uczniw.
00:43:14:Niczego takiego nie zrobiem.
00:43:16:Prbowaem tylko odpowiedzie|poprawnie na pytania.
00:43:19:Posuchaj, nie zawsze trzeba|mwi wszystko, co wiesz.
00:43:24:Czasami lepiej jest milcze
00:43:26:chocia wszystko si wie.
00:43:27:Dlaczego, sir? - eby druga osoba nie poczua si|zraniona.
00:43:32:Dlaczego ktokolwiek miaby czu si|zraniony syszc prawd, sir?
00:43:34:Tak bywa! Tak bywa!
00:43:38:Prawda czsto rani ludzi.
00:43:44:Sir, prawda moe zrani jedynie|tego, ktry
00:43:48:nie ma odwagi by stawi jej czoa.
00:43:50:Tejas! Czowiek powinien zachowywa si|odpowiednio do sytuacji.
00:43:56:Mog si zdarzy takie,|w ktrych prawda zbierze ycie
00:43:59:a kamstwo moe je ocali.
00:44:03:O jakiej odwadze|mwisz?
00:44:06:Gdyby ludzie mieli odwag|stawi czoa wszystkim prawdom,
00:44:09:kady czowiek|byby Bogiem.
00:44:15:Czowiek nie jest z gruntu saby.
00:44:20:To okolicznoci, zwizki| i czas go osabiaj.
00:44:27:Jeste jeszcze mody,|i dlatego
00:44:29:tego nie wiesz.
00:44:31:Nie, sir! Nawet, kiedy si zestarzej,|nie porzuc prawdy.
00:44:38:Poniewa mj ojciec|i ksiki nauczyli mnie tego.
00:44:42:Prawda w ksikach|nie jest rzeczywistoci.
00:44:45:Ten wiat istnieje poza ksikami.
00:44:48:S tu pewne zasady,
00:44:51:ktrych wszyscy musz przestrzega.
00:44:53:To centrum take ma swoje zasady.
00:44:55:Ten wiat nie moe y|wedug ciebie.
00:44:58:Ty musisz y|wedug tego wiata.
00:45:00:Im wczeniej to zrozumiesz,|tym lepiej dla ciebie.
00:45:05:A teraz id.
00:45:06:I pamitaj, e nikt nie powinien|przez ciebie cierpie. A teraz id.
00:45:14:Mog wej?
00:45:27:Jeste zy?
00:45:32:Chc wraca do domu.
00:45:51:Tejas, minie troch czasu zanim|zrozumiesz ludzi,
00:45:55:i minie troch czasu zanim|oni zrozumiej ciebie.
00:46:01:Ale co ja zrobiem?|- Nic nie zrobie.
00:46:07:Pan Gupta przestraszy si|twoich odpowiedzi.
00:46:10:Twojej inteligencji. To dlatego|poskary si tacie.
00:46:15:Ten wiat taki jest. Musisz|go pozna.
00:46:19:I sprbowa si z nim porozumie.
00:46:24:Nie chc poznawa wiata|w ktrym zostaje si...
00:46:28:...ukaranym za mwienie prawdy.
00:46:31:Tak szybko zaakceptowae przegran?
00:46:33:To nie kwestia wygranej czy przegranej.
00:46:36:To kwestia|prawdy i kamstw.
00:46:38:Nie mog y w miejscu,|gdzie zakazuj ci
00:46:43:mwi prawd.
00:46:45:Okej, wic wracaj do swojego|ciemnego pokoju i yj ze
00:46:49:swoj Prawd, ktra nie ma adnego|zwizku z prawd.
00:46:53:Poniewa nie masz odwagi, by|stawi czoa prawdzie,
00:46:57:ktr jest rzeczywisto.
00:47:01:Wiem, e rozmowa z tat|nie bya mia. Ale dlaczego
00:47:07:nie sprbowae tego zrozumie?
00:47:09:Przed chwil powiedziae, e ci, ktrych|rani prawda,
00:47:13:s tymi, ktrzy nie maj odwagi|by stawi jej czoa.
00:47:19:Co ty wiesz o prawdzie, z ktr|on tak odwanie
00:47:23:zmaga si w kadej sekundzie?
00:47:29:Nie zrozumiaem.|- Chod ze mn.
00:48:00:Tejas nie wie, e|s prawdy,
00:48:05:ktrym nie potrafi stawi czoa |nawet odwani ludzie.
00:48:14:Nie powinienem tak do niego mwi,|prawda?
00:48:19:Ale co mog zrobi, Gayatri?
00:48:23:Nie mog zrozumie, co|si ze mn dzieje.
00:48:26:Co si ze mn dzieje?|Dlaczego tak si zmieniem?
00:48:32:Moe dlatego, e chocia jeste ze mn...|tak naprawd nie jeste.
00:48:38:Pewnego dnia, Gayatri, wyzdrowiejesz.
00:48:45:I wtedy ja...
00:48:53: Wr do mnie, Gayatri.|Prosz, wr.
00:48:57:Potrzebuj ci, Gayatri. Potrzebuj ci.
00:49:04:Mama bya bardzo szczliwa|po otwarciu tego centrum.
00:49:08:Wszyscy bylimy.
00:49:12:Ale pewnego dnia miaa wypadek|i zapada w piczk.
00:49:21:Tata wpad w depresj.
00:49:26:Przedtem czsto|artowa ze wszystkiego.
00:49:32:Ale nie teraz.
00:49:36:Prbowaam go uszczliwia.
00:49:41:Wci prbuj...
00:49:44:...ale...
00:50:57:*W niespokojnym uderzeniu serca|zrodzio si yczenie.
00:51:01:*Nie mam wasnej tosamoci.
00:51:09:*W niespokojnym uderzeniu serca|zrodzio si yczenie.
00:51:14:*Nie mam wasnej tosamoci.
00:51:18:*Co, jeli jestem tak bardzo inny?|- Co z tego?
00:51:23:*Co, jeli ten wiat mnie|nie rozumie? - Co z tego?
00:51:27:*Co, jeli jestem tak bardzo inny?|- Co z tego?
00:51:31:*Co, jeli ten wiat mnie|nie rozumie? - Co z tego?
00:51:35:*Teraz mam powd,|by y.
00:51:40:*Teraz mam powd,|by y.
00:51:43:*Kochanie, doprowadzasz mnie do szalestwa.
00:51:48:*Kochanie, doprowadzasz mnie do szalestwa.
00:51:52:*Czy czujesz namitno|w moim sercu?
00:51:57:*Czy czujesz namitno|w moim sercu?
00:52:26:*Moje serce bije|tak, jakbym
00:52:30:*otwiera oczy po dugim czasie.
00:52:34:*Moje serce bije|tak, jakbym
00:52:38:*otwiera oczy po dugim czasie.
00:52:43:*Co mi si dzisiaj stao?|- Co si stao?
00:52:47:*Przysza i dotkna mojego serca.|- Dotkna mojego serca.
00:52:51:*Co mi si dzisiaj stao?|- Co si stao?
00:52:56:*Przysza i dotkna mojego serca.|- Dotkna mojego serca.
00:53:00:*Teraz mam powd,|by y.
00:53:04:*Teraz mam powd,|by y.
00:53:08:*Kochanie
00:53:14:*doprowadzasz mnie do szalestwa.
00:53:28:*Cokolwiek mwi, ja wiem.
00:53:32:Rozpoznaj twoje czyste serce.
00:53:36:*Cokolwiek mwi, ja wiem.
00:53:40:Rozpoznaj twoje czyste serce.
00:53:45:*Dlaczego musimy dba o|ten wiat? - Dlaczego dba?
00:53:49:*Droga naczej mioci jest inna.
00:53:53:*Dlaczego musimy dba o|ten wiat? - Dlaczego dba?
00:53:58:*Droga naczej mioci jest inna.
00:54:02:*Czuj namitno|w twoim sercu.
00:54:06:*Czuj namitno|w twoim sercu.
00:54:10:*Kochanie, doprowadzasz mnie do szalestwa.
00:54:14:*Kochanie, doprowadzasz mnie do szalestwa.
00:54:19:*W niespokojnym uderzeniu serca|zrodzio si yczenie.
00:54:23:*Nie mam wasnej|tosamoci.
00:54:28:*Co, jeli jestem tak bardzo inny?|- Co z tego?
00:54:32:*Co, jeli ten wiat ci|nie rozumie? - Co z tego?
00:54:41:*Teraz mam powd,|by y.
00:54:44:*Jeste t jedyn, kochanie.
00:55:05:*Przeywam moje ycie, widzc|te pikne oczy.
00:55:16:Teraz bd piewa. Bd piewa.
00:55:18:*Te czarne oczy, czarne oczy,|twoje czarne oczy.
00:55:41:Podoba ci si?
00:55:45:A nie mwiam,|e to miejsce ci si spodoba?
00:56:17:Chod!
00:56:27:Chod!
00:56:43:Spniem si sekund. Inaczej|zdobycz byaby moja.
00:56:49:Kto co wanie zastrzeli.|Chodmy.
00:56:58:Wow, sir, wietnie pan wycelowa.
00:57:04:Myliwy, ktry chybia, nie jest myliwym.
00:57:06:Pochodz z rodziny myliwych.
00:57:14:Chod, synu!
00:57:33:Posuchaj...
00:57:36:...nie mwcie o tym madam.
00:57:38:Wzia uczniw|do innego miejsca.
00:57:41:Zanim wrci,|to bdzie w naszych brzuchach.
00:57:45:Zrozumiano?
00:57:58:Co ty robisz? Dlaczego|go podnosisz?
00:58:01:Oddaj mi to.
00:58:25:Zostaw go, bo umrze.|- Co ty robisz?
00:58:26:Zostaw go!|- Zostaw go! - Zostaw go!
00:58:34:Zwariowae?|- Zostaw go!
00:58:45:Zastrzel go.
00:58:51:Tejas! Zostaw go albo|ci zastrzel.
00:58:52:Nie, nie strzelaj!|- Zostaw go!
00:58:56:Tejas, zostaw go! - Nie strzelaj!|- Tejas! - Nie strzelaj!
00:59:00:Tejas! - Nie strzelaj! - Zostaw go,|Tejas! - Nie rb tego!
00:59:05:Tejas, zostaw go!
01:00:00:Tejas, czy nie powiedziaem ci,|e nikt tutaj nie powinien
01:00:04:mie przez ciebie problemw?
01:00:08:Tato, ja tam byam...|- Purva, prosz.
01:00:11:Nie musisz go broni za kadym razem.
01:00:14:Mj pracownik prawie zgin.
01:00:17:Musi mwi. Musi|odpowiedzie. Mw!
01:00:24:Co stao si midzy|tob a panem Singh?
01:00:27:Co zrobie?
01:00:29:Prbowaem otworzy mu oczy.
01:00:33:Nie widzia tego, co robi?

